Jaecoo J7 – Opinie, Testy, Cena i Specyfikacja Nowego SUV-a 2023
- by admin
Chińczycy znów mieszają w kotle motoryzacyjnej zupy, a nowym składnikiem jest Jaecoo J7 – SUV, który ma szansę namieszać tam, gdzie zwykle królują niemieckie czy koreańskie maszyny. Co to za zwierz? Czy warto zaprzyjaźnić się z tym nowym graczem w klasie crossoverów? Sprawdziliśmy to z przymrużeniem oka, ale i z lupą w dłoni. Oto, co warto o nim wiedzieć!
Chiński wilk w owczej skórze – design i pierwsze wrażenia
Nie dajcie się zwieść – choć z zewnątrz Jaecoo J7 wygląda jakby wyjechało z garażu jednego z niemieckich gigantów, to jednak rodowodu nie da się oszukać. J7 to projekt spod skrzydeł koncernu Chery, choć zaprojektowany wyraźnie z myślą o europejskich gustach. Drapieżny pas przedni, LED-owe światła przypominające spojrzenie Terminatora i muskularna sylwetka – tu nie ma przypadków.
Co ciekawe, auto prezentuje się naprawdę dobrze – i to nie tylko na folderach promocyjnych. Matowe lakiery, chromowane akcenty i agresywny grill to nie są tanie sztuczki – Jaecoo J7 faktycznie przyciąga wzrok i może namieszać w segmencie „stylowych SUV-ów dla mieszczuchów z fantazją”.
Pod maską nie tylko kosmetyka – osiągi i technologia
Sercem Jaecoo J7 jest jak na razie benzynowa jednostka 1.6 Turbo o mocy 197 KM, współpracująca z 7-biegową skrzynią automatyczną. I choć liczby nie powalają na kolana jak w przypadku elektrycznych demonów prędkości, to w miejskim i podmiejskim sceneriom auto sprawdza się naprawdę dobrze. Przyspieszenie do setki w okolicach 8 sekund to już solidny wynik, szczególnie że SUV waży swoje.
Auto wyposażone jest w napęd na cztery koła AWD, co oznacza, że na śliskiej kostce czy szutrze nie trzeba od razu sięgać po telefon do lawety. Do tego kilka trybów jazdy, które – według zapewnień producenta – dostosowują zachowanie samochodu do warunków (śnieg, błoto, asfalt, galaktyczna mgławica… prawie).
Wnętrze w stylu premium… prawie
Wnętrze Jaecoo J7 to istny salon Hi-Tech. Duży ekran centralny, cyfrowe zegary, ambientowe oświetlenie i fotele z masażem – tak, masażem! – sprawiają, że czujesz się tu jak w aucie kosztującym 2 razy więcej. Materiały na plus, choć w niektórych miejscach czuć, że oszczędzono na testach w przyspieszonej starości (czytaj: plastiki niekoniecznie bronią się po stuknięciu palcem).
Przestronność? Zaskoczenie na plus – z tyłu bez problemu usiądzie nawet dryblas po dwóch siłkowych cyklach kreatyny. Bagażnik? Około 420 litrów – szału nie ma, ale zakupy z Ikei i tak wchodzą jak masło do schłodzonej patelni.
Ile za chińskiego kota? Cena i wyposażenie
No dobrze, ale ile kosztuje to chińskie cacko? Tutaj robi się najciekawiej – cena startuje od około 150 tysięcy złotych w Polsce, co przy obecnym rynku może zaskakiwać na plus. Zwłaszcza, że w standardzie dostajemy rzeczy, za które inni każą sobie dopłacać worek złota: kamera 360°, systemy bezpieczeństwa, adaptacyjny tempomat czy wspomniane wcześniej fotele z masażem.
Wersje wyższe z napędem AWD i pełnym wypasem też nie wychodzą poza 180–190 tysięcy złotych. Porównując to z europejską konkurencją, gdzie już za sam emblemat na grillu trzeba dopłacać 20 tys. zł, Jaecoo J7 może się naprawdę opłacać – oczywiście pod warunkiem, że ktoś jest gotów zaakceptować niewypróbowaną jeszcze markę.
Jaecoo J7 – co mówią testy i opinie?
Pierwsze jazdy testowe i recenzje mówią jasno: Jaecoo J7 nie jest tanim erzacem zachodnich SUV-ów, ale pełnoprawnym graczem, który może się postawić zarówno Kia Sportage, jak i Toyocie RAV4. Dużo pozytywów zbiera za jakość zawieszenia, komfort jazdy oraz kompletne wyposażenie. Narzekania? Czasem za mało ergonomii w wnętrzu i drobne potknięcia w tłumaczeniu oprogramowania z chińskiego na nasze – ale hej, nie od razu Rzym update’ami zbudowano.
Podsumowując, Jaecoo J7 to egzotyczna, ale zaskakująco przemyślana propozycja dla tych, którzy mają już dość oklepanych marek i szukają czegoś świeżego, stylowego, a jednocześnie dobrze wyposażonego. Czy warto zaryzykować? Cóż, jeśli nie boisz się nowości, ten chiński SUV może być Twoją motoryzacyjną przygodą roku. A nawet dekady, jeśli marka się przyjmie. W tym przypadku, pierwsze koty – albo raczej tygrysy – za płoty.
Zobacz też:https://meskimokiem.pl/jaecoo-j7-wyposazenie-osiagi-spalanie-i-opinie/
Chińczycy znów mieszają w kotle motoryzacyjnej zupy, a nowym składnikiem jest Jaecoo J7 – SUV, który ma szansę namieszać tam, gdzie zwykle królują niemieckie czy koreańskie maszyny. Co to za zwierz? Czy warto zaprzyjaźnić się z tym nowym graczem w klasie crossoverów? Sprawdziliśmy to z przymrużeniem oka, ale i z lupą w dłoni. Oto, co…