Czy Szerszenie Są Pod Ochroną? Poznaj Fakty i Mity o Ochronie Szerszeni
- by admin
Spotkałeś kiedyś szerszenia i zastanawiałeś się, czy zaraz cię pożre, czy tylko łypie na ciebie okiem z dyskretnym politowaniem? Choć wyglądają, jakby wypadły z castingu do horroru klasy B, szerszenie wcale nie są aż takimi złoczyńcami — chyba, że niefortunnie wejdziesz z nimi w konflikt. A jeśli wpadniesz na pomysł, by usunąć ich gniazdo z ogródka? Lepiej najpierw przeczytaj dalej, bo możesz się srogo zdziwić. W tym artykule rozwiejemy mity, przyjrzymy się faktom i odpowiemy wreszcie na to nurtujące pytanie: czy szerszenie są pod ochroną?
Szerszeń – terrorysta czy pożyteczny lokator?
Nie ukrywajmy – kiedy słyszymy charakterystyczne bzyczenie, które przypomina silnik elektrycznej golarki w wersji XXL, serce automatycznie przyspiesza, a ręka szuka najbliższej gazety do celów obronnych. Tymczasem szerszeń (a dokładnie szerszeń europejski, Vespa crabro) nie atakuje człowieka bez powodu! To stworzenie zazwyczaj dużo bardziej zestresowane twoją obecnością niż ty jego. Mało który owad ceni sobie prywatność tak bardzo jak szerszeń – jego mottem życiowym mogłoby być Nie drażnij mnie, a ja nie będę cię żądlić.
Fakty kontra mity: Czy naprawdę trujemy szerszenie zbyt pochopnie?
Mity o szerszeniach są z nami od pokoleń. Jedni mówią, że ich jad jest trzykrotnie bardziej toksyczny niż u pszczoły (nieprawda), inni twierdzą, że mogą kosić ludzi niczym miniaturowe drony zemsty. Czas obalić kilka tych obiegowych opowieści. Po pierwsze, ich jad nie jest aż tak śmiercionośny – chyba że jesteś uczulony, co swoją drogą dotyczy także pszczół i os. Po drugie, szerszeń zabija więcej much i komarów, niż niejedna puszka sprayu przeciw insektom. To naturalny selektor entomologiczny! Bez nich siedzielibyśmy po kolana w utykających w muszli klozetowej muchach i brzęczących nam nad uchem komarach.
OK, ale czy szerszenie są pod ochroną?
Jak to w legalnych sprawach bywa – „to zależy”. W Polsce szerszeń europejski jeszcze do niedawna był objęty częściową ochroną. Oznaczało to, że „nie ruszaj, chyba że musisz, a wtedy i tak lepiej zadzwoń po profesjonalistę”. Ale uwaga – obecnie ochrona ta została zniesiona, co nie oznacza, że możemy traktować je jak darmowy cel treningowy dla naszej rakietki do badmintona.
Najnowsze przepisy dotyczące szerszeni mówią jasno: mimo braku ochrony gatunkowej, nie wolno niszczyć gniazd ot tak, dla sportu czy z nudy. Jeśli gniazdo znajduje się w budynku mieszkalnym lub zagraża bezpieczeństwu ludzi, wtedy trzeba zgłosić problem odpowiednim służbom. W innym przypadku – dajmy im spokój. Mało który szerszeń marzy o wakacjach w ludzkim salonie. Najchętniej urządziłby się gdzieś na stryszku z dala od ludzi i w spokoju kontemplował sens życia wśród pajęczyn.
Szerszenie w ogrodzie – wrogowie czy sekretni sprzymierzeńcy?
Choć dla wielu osób informacja o szerszeniu gościu w ogrodzie brzmi jak hasło do ewakuacji, warto wiedzieć, że przynoszą one więcej pożytku niż szkody. Zjadają szkodniki roślin, żywią się muchami, komarami, a nawet innymi osami. Z tą paczką owadzich łowców w ogrodzie nie potrzeba pestycydów! Czy da się zatem z nimi żyć pod jednym dachem? W zasadzie tak – pod warunkiem, że dach nie jest dosłownie wspólny. Dystans społeczny działa znakomicie nie tylko u ludzi, ale i u szerszeni.
Jak postępować, gdy natkniemy się na gniazdo?
Wpadłeś przypadkiem na gniazdo w altanie? Zamiast sięgać po miotacz ognia lub odkurzacz przemysłowy, zatrzymaj się. Przede wszystkim – nie prowokuj. Po drugie – nie podejmuj samodzielnej akcji usuwania, zwłaszcza jeśli nie jesteś zawodowym deratyzatorem z dyplomem i nerwami z tytanu. Najlepiej skontaktować się z jednostką straży pożarnej lub firmą zajmującą się bezpiecznym usuwaniem gniazd owadów – oni wiedzą, jak to zrobić, żeby nie rozjuszyć mieszkańców ula i nie zmienić sielskiej piątkowej sytuacji w scenę z filmu katastroficznego.
Szerszenie zdecydowanie zasługują na więcej szacunku niż im się zwykle okazuje. Choć pytanie „czy szerszenie są pod ochroną” nie ma już tak oczywistej odpowiedzi jak kilka lat temu, to warto przypomnieć sobie, że każda istota w ekosystemie odgrywa jakąś rolę – nawet ta, która wygląda jak mutant z kreskówki. Odpowiedzialne podejście do tematu to klucz: nie wpadajmy w panikę, nie róbmy z nich wrogów publicznych numer jeden i pamiętajmy – przy odrobinie ostrożności można z nimi żyć… może nie w symbiozie, ale przynajmniej bez wybuchów i żądeł. A to już coś, prawda?
Spotkałeś kiedyś szerszenia i zastanawiałeś się, czy zaraz cię pożre, czy tylko łypie na ciebie okiem z dyskretnym politowaniem? Choć wyglądają, jakby wypadły z castingu do horroru klasy B, szerszenie wcale nie są aż takimi złoczyńcami — chyba, że niefortunnie wejdziesz z nimi w konflikt. A jeśli wpadniesz na pomysł, by usunąć ich gniazdo z…